Szukaj
  • agataoplocka7


Jest taka chwila że przychodzi ochota na jakieś zmiany w domu. Często szybko mija gdy pomyślimy ile będzie pracy, wydatków, bałaganu…


Ale nie trzeba przecież od razu przemalowywać ścian, wymieniać kafelków, podłóg czy szafek w kuchni. Czasem wystarczy odmienić jedną rzecz i może to zaspokoić ochotę na metamorfozę.

Tak właśnie zadziałało to w moim przypadku. To była jedna szafka nocna w sypialni.

Czy była brzydka, zniszczona? Nie. Ponad to była pomalowana tak, aby pasowała do całego wystroju sypialni. (Zdjęcie). Jednak postanowiłam ją wymienić. Mogłam ją po prostu przemalować ale miałam w piwnicy inną szafkę którą zdecydowałam się „przysposobić”.

Szafka którą wybrałam nie była zła...błękitna, z delikatnymi ornamencikami o kilka tonów ciemniejszymi. Na blacie – szkło. Ładna, ale jak to się mówi, bez szału. Zlewałaby się ze ścianą w kolorze brudnego błękitu.


I tu pojawia się pierwsza trudność. Pomysł.

Zawsze powtarzam osobom które przychodzą do mnie na warsztaty, że pomysł to najtrudniejszy element metamorfozy mebla. Potem wystarczy cierpliwość i dokładność. Chociaż może ta cierpliwość to też może być problematyczna bo szybko chcielibyśmy widzieć efekt końcowy a tu trzeba trochę poczekać.

Zdecydowałam się na granat, nowy kolor wprowadzony przez markę Annie Sloan. Nie szafirowy, nie „brudne morze” ale mocny, czysty granat, taki marynarski. (zdjęcie farby?)

Zabrałam się za matowienie dotychczasowej farby. Zrobiłam to ręcznie papierem ściernym o średniej gradacji. Ogromnym plusem przy korzystaniu z farb kredowych jest to, że starych warstw nie trzeba zdzierać do samego drewna. A i tak nie jest to przysłowiowa bułka z masłem. Trzeba włożyć trochę wysiłku pomimo że producenci zalecają malowanie tylko umytej powierzchni.

No, potem oczywiście umyłam wszystko benzyną ekstrakcyjną.

I mogłam już zacząć pracę konstruktywną czyli malowanie. Pierwsza warstwa...tak sobie pokryło.

Druga warstwa...dużo lepiej ale konieczna była warstwa trzecia.

Mogłam na tym poprzestać, zabezpieczyć i już. Ale czegoś brakowało, czegoś nieszablonowego.

Dlatego lekko przetarłam delikatnym papierem ściernym wydobywając miejscami starą, błękitną farbę. Zdobienia i uchwyty pozłociłam specjalną pastą.

Teraz miałam szafkę dokładnie taką jakiej oczekiwałam. (zdjęcie szafki samej).

A gdzie ta motywacja do dalszych zmian?

Wysprzątałam całą sypialnie; umyłam okna, wymieniłam obrazki.

Znalazłam też w szafie karton z kolorowymi włoczkami. Zima już się powoli szykuje w nasze strony więc przydadzą się na wypełnienie coraz dłuższych wieczorów dziergając swetry i barwne szale...








17 wyświetlenia1 komentarz
  • Grey Facebook Icon
  • Grey Instagram Icon